Znowu Jarosławiec
Piątek, 10 sierpnia 2012 | dodano:12.08.2012Kategoria Większe wypady
Pogoda nad morzem zrobiła się trochę lepsza, więc znowu wybraliśmy się na zwiedzanie okolicy. Tym razem pojechaliśmy w drugą stronę z zamiarem dotarcia do pobliskiego jeziora.
Na początku chciałbym pozdrowić ludzi odpowiedzialnych za oznakowanie szlaków rowerowych. Gdyby nie mapa w Locusie to byśmy chyba do Olsztyna zajechali, a nie pobliskiej wioski...
Pozdrowienia wysłane, więc do rzeczy.
Jechało się dość przyjemnie, drogi były niższej kategorii, więc samochód widzieliśmy raz na 10 minut. Gdy dotarliśmy blisko naszego celu zanotowaliśmy pewne rozbieżności: na mapie papierowej droga jest, na Locusie z mapą UMP drogi nie ma, a tak naprawdę jest "WSTĘP WZBRONIONY. TEREN WOJSKOWY"... Delikatnie mówiąc zbulwersowaliśmy się i zawróciliśmy do domu. Jak zwykle w drodze powrotnej dopadł nas prześladujący od początku pech. Najpierw zgubiliśmy szlak (pozdrawiam "znaczących"), ale jak zobaczyliśmy drogowskaz "Jarosławiec 8km" to stwierdziliśmy, że nie zginiemy:P
Potem zerwała się wichura i zaczął popadywać deszcz (standard...), ale co to dla nas komandosów. Oczywiście jak dotarliśmy na kemping to zaczęło słoneczko grzać, 50* w cieniu...
Podsumowując cały wypad nad morze jestem lekko zdegustowany. Pogodę na plażę mieliśmy tylko 1 raz (słownie: jeden raz)... Wiatry i inne deszcze nie pozwalały nawet pojeździć na rowerze, a miałem ambitny plan zrobić trochę kilometrów, ale nie ma tego złego, 60km/tydzień to i tak lepiej niż w domu.
Następny wypad za 2 tygodnie w góry. Tam mam nadzieję zrobić trochę więcej kilometrów i przy okazji napstrykać trochę zdjęć, więc "Stay tuned!"
Na początku chciałbym pozdrowić ludzi odpowiedzialnych za oznakowanie szlaków rowerowych. Gdyby nie mapa w Locusie to byśmy chyba do Olsztyna zajechali, a nie pobliskiej wioski...
Pozdrowienia wysłane, więc do rzeczy.
Jechało się dość przyjemnie, drogi były niższej kategorii, więc samochód widzieliśmy raz na 10 minut. Gdy dotarliśmy blisko naszego celu zanotowaliśmy pewne rozbieżności: na mapie papierowej droga jest, na Locusie z mapą UMP drogi nie ma, a tak naprawdę jest "WSTĘP WZBRONIONY. TEREN WOJSKOWY"... Delikatnie mówiąc zbulwersowaliśmy się i zawróciliśmy do domu. Jak zwykle w drodze powrotnej dopadł nas prześladujący od początku pech. Najpierw zgubiliśmy szlak (pozdrawiam "znaczących"), ale jak zobaczyliśmy drogowskaz "Jarosławiec 8km" to stwierdziliśmy, że nie zginiemy:P
Potem zerwała się wichura i zaczął popadywać deszcz (standard...), ale co to dla nas komandosów. Oczywiście jak dotarliśmy na kemping to zaczęło słoneczko grzać, 50* w cieniu...
Podsumowując cały wypad nad morze jestem lekko zdegustowany. Pogodę na plażę mieliśmy tylko 1 raz (słownie: jeden raz)... Wiatry i inne deszcze nie pozwalały nawet pojeździć na rowerze, a miałem ambitny plan zrobić trochę kilometrów, ale nie ma tego złego, 60km/tydzień to i tak lepiej niż w domu.
Następny wypad za 2 tygodnie w góry. Tam mam nadzieję zrobić trochę więcej kilometrów i przy okazji napstrykać trochę zdjęć, więc "Stay tuned!"
Dane wycieczki:
| Km: | 27.55 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:50 | km/h: | 15.03 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Niebieski pędziwiatr | ||
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!




